O autorze
Jestem architektem wierzącym, ale nie praktykującym. Zamiast projektować, zająłem się badaniem i zaciekawianiem architekturą - pisać, wykldać, robić wystawy. Pisać zacząłem w 2001 roku w miesięczniku Architektura-Murator, od 2011 prowadz z przyjaciółmi fundację Centrum Architektury. Po drodze w 2008 roku współtworzyłem wystawę "Hotel Polonia", nagrodzoną Złotym Lwem na Biennale Architektury w Wenecji.
Architektura to jedyna ze sztuk, ktora dotyczy nas wszystkich. Budynku nie można schować za szafę jak nieudanego obrazu albo wyłączyć jak natrętnego radia. Nawet jesli nie zajmujesz sie architektura, to architektura zajmuje sie Tobą! Wierzę, że tym bardziej trzeba o niej pisać, czytać i rozmawiać.

Stadion aż za bardzo narodowy

Z przykrością muszę stwierdzić, że w telewizji Stadion Narodowy wygląda świetnie. Z przykrością – bo dobre wrażenie jakie ten budynek robi na telewidzach w niezasłużony sposób umacnia legendę tego pod wieloma względami wątpliwego budynku.

"Wszyscy podkreślają, że jest to najładniejszy stadion w Europie" – powiedział po zakończeniu inauguracyjnego meczu jakiś piłkarski oficjel. Mam wrażenie, że ci "wszyscy" nie widzieli Narodowego w dzień. Rzęsiście podświetlony, przefiltrowany przez obiektyw kamery, a zwłaszcza pokazany z lotu ptaka, z intensywnie oświetloną murawą, wygląda imponująco. Problem polega na tym, że poza wielkimi okazjami Stadion istnieje w mieście, oświetlony jest światłem dziennym i nikt nie ogląda go z lotu ptaka. Wtedy widok jest znacznie bardziej przykry. Oglądany z okna tramwaju wydaje się aroganckim, jakże bardziej wyniosłym od Stadionu Dziesięciolecia, symbolem władzy. Sam fakt, że ustrojono go w biało-czerwone barwy powinien bulwersować.

Budując Narodowy, utrwalono w panoramie miasta pewien rodzaj mentalności, który w architekturze wydawałoby się że należy do przeszłości. To menatalność, która klubowe "barwy" stawia ponad wszystko, który każe szukać "narodowych" form i wypierać to co może wydawać się obce. Nasz stadion jest (chyba) świetnie funkcjonującą, nowoczesną areną, ale jego elewacja odwołuje się do plemiennych sentymentów. W tym podobny jest do Pałacu Kultury – ultranowoczesnego wieżowca ze stali, który z wizerunkowych powodów oblepiono historyzującymi dekoracjami. Wszystk po to, by z czegoś uniwersalnego zrobić znajome, swojskie.

Stadion nazywa się Narodowy i swoją elewacją utrwala myślenie o narodzie jako o wspólnocie krwi, wspólnocie facetów z twarzami wymazanymi w plemienne barwy. W czerwcu 2012 roku wymaże lub ubierze się na biało-czerwono niejeden Polak i Polka, ale będzie to tylko przebieranka. Potem wróci do normalnego, uwikłanego w globalną rzeczywistość życia. Biało-czerwony szalik, który oplata stadion zostanie z nami na dłużej. Najdroższy szalik w Europie.

Howgh!
Trwa ładowanie komentarzy...