Stadion aż za bardzo narodowy

Z przykrością muszę stwierdzić, że w telewizji Stadion Narodowy wygląda świetnie. Z przykrością – bo dobre wrażenie jakie ten budynek robi na telewidzach w niezasłużony sposób umacnia legendę tego pod wieloma względami wątpliwego budynku.

"Wszyscy podkreślają, że jest to najładniejszy stadion w Europie" – powiedział po zakończeniu inauguracyjnego meczu jakiś piłkarski oficjel. Mam wrażenie, że ci "wszyscy" nie widzieli Narodowego w dzień. Rzęsiście podświetlony, przefiltrowany przez obiektyw kamery, a zwłaszcza pokazany z lotu ptaka, z intensywnie oświetloną murawą, wygląda imponująco. Problem polega na tym, że poza wielkimi okazjami Stadion istnieje w mieście, oświetlony jest światłem dziennym i nikt nie ogląda go z lotu ptaka. Wtedy widok jest znacznie bardziej przykry. Oglądany z okna tramwaju wydaje się aroganckim, jakże bardziej wyniosłym od Stadionu Dziesięciolecia, symbolem władzy. Sam fakt, że ustrojono go w biało-czerwone barwy powinien bulwersować.

Budując Narodowy, utrwalono w panoramie miasta pewien rodzaj mentalności, który w architekturze wydawałoby się że należy do przeszłości. To menatalność, która klubowe "barwy" stawia ponad wszystko, który każe szukać "narodowych" form i wypierać to co może wydawać się obce. Nasz stadion jest (chyba) świetnie funkcjonującą, nowoczesną areną, ale jego elewacja odwołuje się do plemiennych sentymentów. W tym podobny jest do Pałacu Kultury – ultranowoczesnego wieżowca ze stali, który z wizerunkowych powodów oblepiono historyzującymi dekoracjami. Wszystk po to, by z czegoś uniwersalnego zrobić znajome, swojskie.

Stadion nazywa się Narodowy i swoją elewacją utrwala myślenie o narodzie jako o wspólnocie krwi, wspólnocie facetów z twarzami wymazanymi w plemienne barwy. W czerwcu 2012 roku wymaże lub ubierze się na biało-czerwono niejeden Polak i Polka, ale będzie to tylko przebieranka. Potem wróci do normalnego, uwikłanego w globalną rzeczywistość życia. Biało-czerwony szalik, który oplata stadion zostanie z nami na dłużej. Najdroższy szalik w Europie.

Howgh!
Trwa ładowanie komentarzy...